// o mnie
Zajeżdżałam siebie, aż ciało mnie sparaliżowało.
To był moment, w którym przestałam udawać, że wszystko gra. Zaczęłam patrzeć na siebie bez znieczulenia.
„Jestem dobra w tym, co robię i świetna w tym, kim jestem.”
Dziesięć lat w korporacji IT nauczyło mnie budować systemy, które działają, nawet gdy nikt nie patrzy. Wypalenie nauczyło mnie czegoś, czego żaden kurs by mi nie dał. Nauczyło mnie patrzeć na siebie bez znieczulenia.
Nie znałam siebie. Nie uważałam się za wartą własnych marzeń. Udowadniałam, że wystarczam, zamiast po prostu to wiedzieć.
To była pierwsza i najważniejsza szkoła. Do niej dołożyłam kolejne: Human Design, poziomy świadomości Hawkinsa, przywództwo Maxwella, Thinking Into Results Proctora, pracę Vishena Lakhianiego, odwagę Brené Brown, pracę z traumą i ciałem Gabora Maté, neuronaukę Joe Dispenzy.
Ale najpiękniejsza szkoła to szkoła życia. Codzienność i to, co się dzieje między sukcesami czy wymaganiami, które ciągle sobie stawiam. Zaczęłam się tym zachwycać i zwracać większą uwagę, jak ten aspekt zaczął wpływać na jakość tego, co zaczęłam tworzyć.
Żadna z nich osobno by nie wystarczyła. Razem, z inżynierskim nawykiem szukania przyczyny zamiast objawu, pozwalają mi stawać się mentorką, która czyta Cię wielowymiarowo. Bo sama musiała nauczyć się patrzeć na siebie z każdej strony naraz.
Przez lata prowadziłam SHERO jako program grupowy. Praca z tym modelem doprowadziła mnie do pięknego momentu: dziś mogę prowadzić w inny sposób niż programy grupowe. Bliżej, jeden na jeden, bez struktury, którą trzeba utrzymywać co miesiąc. To nie odwrót od SHERO. To miejsce, do którego mnie zaprowadził.
// role, które zmieniły znaczenie
Żadna z tych ról się nie zmieniła. Zmieniło się miejsce, z którego je noszę. Kiedy poczułam siebie jako wartościową kobietę, wszystkie nabrały innego znaczenia.
17 lat w IT. Nie tło.
Osobny, dumny wątek.
Jestem częścią międzynarodowej organizacji. Jestem praktyczką i samoukiem. Z makiety sama buduję klikalny prototyp. Sama układam system kolorów, typografii, odstępów. To nie dodatek do mentoringu. To ten sam nawyk, który przenoszę do pracy z ludźmi: buduj tak, żeby działało, nawet gdy nikt nie patrzy.
// gdyby przydały się dowody na papierze
Jestem żywym dowodem swojego sukcesu.
Nie mówię Ci, co robić. Pokazuję, że da się żyć w zachwycie.
Bo sama się tego nauczyłam.